Kiedy spotkałam się z Anią i Damianem na parę dni przed ich ślubem usłyszałam, że podczas przygotować na pewno będzie się działo. I wiecie co? Mieli rację!

 Z drugiej jednak strony powiem Wam, że uwielbiam kiedy podczas przygotować towarzyszy Wam cała rodzina, pies, kot, chomik czy kanarek. Uwielbiam ten nieokiełznany rozgardiasz, głośną muzykę i dzieci biegające dookoła. Ten klimat jest wtedy niepowtarzalny. Wprawdzie w tym przypadku bałam się trochę czy w kościele nie dojdzie do tragedii no ale...

Jedyne co mogę teraz powiedzieć: to był pięny czas przygotowań, ślubu i samej zabawy. Oby więcej takich!

 

❮ Powrót do wszystkich wpisów