Dzisiaj druga część zdjęć ze wspaniałego spotkania w naszych pięknych Tatrach.  

Pobudka o 3 rano i o godzinie 5 już siedzieliśmy przed wejściem na szlak i kończyliśmy śniadanie. Widoki które się przed nami rozpościerały kiedy słońce wschodziło zza gór zapierały dech w piersiach. Majestatyczność, siła, spokój i magnetyzm jednocześnie. Pogoda jak to w górach. Przywitało nas słońce, podczas gdy kończyliśmy wspinaczkę na Kasprowy Wierch zmoczył nas dość nieprzyjemny deszcz. Można powiedzieć, że Asia i Paweł zjedli zęby na tych szlakach, a ja jedyne co mogłam to grzecznie, bez zbytniego stękania próbować dotrzymywać im kroku. Chyba mi się udało, mimo że musieli czasami na mnie czekać :) 

 

Kto by pomyślał, że przeciągnieli mnie przez 16 kilometrów - góra, dól, góra, dół... Pięknie było!

I mały backstage:

 

❮ Powrót do wszystkich wpisów