Mój syn po każdej drzemce włączał syreny piekielne, a tymczasem są takie maluchy jak Marcelinka...

 

 Ktróre wstają i uśmiech nie schodzi im z twarzy.

Marcelina w trakcie swojego wielkiego dnia nie dość, że była radosna przez cały czas to jeszcze dodatkowo prowadziła niezwykle zażarte dyskusje z księdzem, które powodowały na mojej twarzy wielki uśmiech :) 

Jednak dzień chrztu świętego, kiedy mogę Wam towarzyszyć już w domu, od samego momentu ubierania jest moją ulubioną formą reportażu, w końcu później takie ujęcia się już nie zdarzają :)

Kościół: Parafia św Apostołów Piotra i Pawła

Restauracja: Anabell Kalisz 

❮ Powrót do wszystkich wpisów